Katolicka Nauka Społeczna – moje spojrzenie i kontakt z tematem

Do odkrycia tego zagadnienia skłoniło mnie moje zainteresowanie polityką oraz sprawami publicznymi – tudzież wystąpieniami publicznymi. Zawsze myślałem, że polityka to „brudna” sprawa i dlatego też starałem się od niej trzymać na bezpieczną odległość. Tak naprawdę miałem dylemat – czy zgłębiać temat czy raczej dać sobie spokój i odpuścić… Przecież moim priorytetem zawsze miało być kroczenie za Chrystusem, a jeżeli miałbym kalać swoje sumienie – to przecież nie miałoby to sensu…

Czy aby na pewno??? Pierwsze podejście do polityki zrobiłem już w czasach liceum kiedy to w celach zarobkowych zbierałem podpisy poparcia dla jednego z prawicowych kandydatów na posła do Sejmu. Wtedy kierowała mną chęć zarobienia pieniędzy.

Jednak była to okazja do postawienia sobie pierwszych pytań odnośnie moralności w polityce. O Katolickiej Nauce Społecznej jeszcze wyraźnie nie słyszałem. Odłożyłem więc temat głęboko na półkę.

Okazało się jednak, że temat wrócił jak bumerang już na studiach wyższych we Wrocławiu. Wtedy zdecydowałem się zaangażować w samorząd studencki oraz po drugim roku zapisałem się na szkolenie do szkoły młodych polityków. Ku mojemu zadowoleniu moja kandydatura została zaakceptowana.

Prowadzone wykłady były bardzo ciekawe. W programie znajdowały się różne zagadnienia – w tym między innymi Katolicka Nauka Społeczna. Zajęcia były okazją do spotkania ze znanymi politykami oraz ekspertami w każdej z prezentowanych dziedzin. Słuchając między innymi wykładów ks.prof. Jana Kruciny dotarło do mnie, że głęboko myliłem się w ocenie tzw. polityki. Oczywiście to trudna dziedzina, jednak uświadomiłem sobie sprawę z tego że szalenie ważne jest kto tak naprawdę sprawuje władzę i w jakim celu… Postawiłem sobie również pytanie czy ja sam powinienem się angażować w politykę i w jakim zakresie.

Po okresie refleksji zdecydowałem się na pełne zaangażowanie na kilku frontach działalności społecznej. Popełniłem jednak zasadniczy błąd, ponieważ zbyt mało czasu przeznaczałem na regenerację sił fizycznych i duchowych. Szybko wyczerpałem swoje zasoby. O mało co by się to dla mnie źle skończyło. Po okresie dużej aktywności potrzebowałem sporo czasu na odpoczynek.

Dużo wtedy rozmyślałem i blisko byłem konkluzji że jednak polityka jest „brudna” i wyłącznie brutalna. Nie zamknąłem tego tematu jednak do końca. W głębi serca czułem, że tak naprawdę nie może być, że warto a nawet trzeba zająć się na poważnie tą dziedziną. W taki czy inny sposób. W przeciwnym bowiem wypadku ktoś mógłby decydować za nas łamiąc nasze podstawowe i kluczowe wartości. W międzyczasie odłożyłem jednak ten temat znowu na półkę.

Do tematu Katolickiej Nauki Społecznej wróciłem wiele lat później kiedy założyłem rodzinę i kiedy pojawiły się dzieci. Uświadomiłem sobie, że temat jest nadzwyczaj aktualny i trzeba do niego koniecznie z powrotem nawiązać. W przeciwnym wypadku ktoś inny mógłby przejąć kontrolę nad naszymi rodzinami i nad nami samymi.

Zgadzam się z twierdzeniem, że oddanie przestrzeni społecznej osobom niewierzącym było i jest dużym błędem katolików. Dlatego trzeba z tym skończyć i zacząć czerpać z wartości – zmieniać siebie i innych. Wtedy wrócimy do korzeni, wtedy unikniemy kardynalnych błędów.

Warto było czerpać z bogactwa Katolickiej Nauki Społecznej kiedyś – warto i teraz. Zacznijmy decydować o sobie i nie pozwólmy, aby ktoś inny kreował naszą rzeczywistość. Wróćmy do źródeł, a wtedy odzyskamy sens teraźniejszości i przyszłości. Nie ma już czasu do stracenia… Nadszedł czas, aby dać świadectwo.Dla siebie i innych. Nie zapominajmy o tym…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *